Laura otworzyła oczy. Zaczęła się śmiać, coś łaskotało ją w nogi, podniosła się i zobaczyła kota, Pumę. Złapała lenia, nie chciało jej się wstawać z ciepłego łóżka. Poszła do szkoły tylko dla Mateusza. Lekcje leciały jej wolno. Odliczała czas do przerwy obiadowej, lecz kiedy już nadeszła to nic się na niej nie zdarzyło. Mateusz nie zwracał na nią uwagi, był zajęty rozmową z kolegami. Laura założyła słuchawki i słuchała radia i własnie wtedy leciała piosenka Ania Wyszkoni - Wiem że jesteś tam. Dopasowała ten tekst do swojej sytuacji ,,Ten jeden raz zatrzymaj się
Ten jeden raz stań tuż obok mnie
Dziś czuję, że brak mi sił
Ten jeden raz bądź blisko mnie
Poczuć mi daj, że to wszystko ma sens
Dziś wiem, że brak mi sił ''
Laura była załamana. Mógłby choć powiedzieć cześć, siedzieli przecież w jednym rzędzie, dzieliły ich dwa miejsca. Chciało jej się płakać. Jaka ja jestem głupia, powtarzała sobie w myślach, jak mogłam pomyśleć, ze taki chłopak jak Mateusz może być ze mną. To wszystko jest bez sensu! Życie jest bez sensu! Popatrzyła się na Mateusza i zauważyła, ze on patrzy się na nią, uśmiechnęli się do siebie. Wtedy wszystkie złe myśli zniknęły, dla Laury wystarczył jeden mały uśmiech na jego twarzy i już wszystko się zmieniło. Mateusz wstał od stołu, chciał odnieść talerz, ale po drodze i tak musiał klepnąć Laurę w ramie. Ona wstała i tez odniosła talerz, szła zaraz za nim i kiedy się zatrzymał, bo upadł mu cukierek zakryła mu oczy.
- Hmm..... Kto to może być - zaczął chłopak? - Czy to .... Laura?!
- Tak - dziewczyna zdjęła ręce z jego oczu.
- Wiedziałem. Chcesz cukierka - wyciągną jednego z kieszeni.
- Nie dzięki.
- Musisz wziąć, chyba, że wolisz tego z buzi.
- Chce z buzi - Mati otworzył buzie. - Żartuje daj tego z kieszeni.
- Masz - zadzwonił dzwonek. - Muszę spadać, mam matmę. Jak się spóźnie to baba mnie zabije. Pa!
- Pa - Laura poszła na plastykę. Musieli narysować jesienny pejzaż. Laura wzięła się do malowania. Narysowała Wadowice, a właściwie góry po których chodziła. Narysowała każdy szczegół, nie zapomniała o ślicznych jesiennych kolorach, o kamiennym szlaku, oraz błotnistej drodze. Zadbała o każdy szczegół. Poszła z tym do oceny.
- Nie wiedziałam, że tak pięknie malujesz - powiedział pani. - Szóstka, zostaw tu pracę.
- A mogę ją zabrać do domu?
- Możesz, ale jej nie zniszcz. Jest naprawdę piękna.
- Dziękuje - powiedziała Laura i odeszła z obrazem. Reszta lekcji minęła jej szybko. Potem wróciła do domu, zrobiła zadania, posiedział na komputerze, popisała z Mają i opowiedział jej całą historię. Pisała jeszcze z Oliwią i Anastazją. potem poszła spać. Tak minęło jej resztę dni. Spotykała się z Mateuszem na świetlicy i czasem widzieli się na korytarzu. Aż do piątku. Na trzeciej przerwie poszła do sklepiku kupić sobie śniadanie. Akurat był tam Mati, kupił sobie śniadanie i żelki. Poczekał na Laurę i kiedy odeszła od sklepiku zagadał do niej i szli razem korytarzem rozmawiając i śmiejąc się za sobą. Oczywiście jeszcze poczęstował ją żelkami. Całe do zdarzenia widział mama Laury, nauczycielka języka niemieckiego. Potem resztę pobytu w szkole zleciało jak zwykle. Po szkole pisała z Mają, która zaprosiła ją na ognisko w sobotę i żeby ją zachęcić do przyjścia powiedziała, ze będzie tam Mateusz. Oczywiście się zgodziła, jak by mogła przepuścić okazję rozmowy i podrywu Matiego. Potem poszła na oaze. Oaza przebiegał jak zwykle, modlitwa, piosenki. Potem miała spotkanie w grupach, oczywiście jak zwykle ona wszystko wiedziała. Była najaktywniejsza w grupie, często zdarzyło jej się zmienić temat na miłość. Dalej było to samo co na początku. Wszystko przebiegało jak zwykle, kiedy skończyła się oaza poszła do sklepu po żelki wraz z Oliwią i Anką, była to dziewczyna za którą nikt nie przepada. Nie jest popularna, ubiera się nie modnie, nikt jej nie lubi. Ale co miały zrobić dziewczyny, nie mogą jej powiedzieć żeby się odwaliła, bo może powiedzieć wszystko na oazie. Musiały wysłuchiwać jej gadek.
- Jak mogę stać się popularna - pytała przez cały czas przybłęda - Jak ty to robisz, że Cie wszyscy lubią? Jak mogę się zmienić?
- Sorry, ale ty już masz wyrobione zdanie. Nie da rady nic zrobić,a to są moje sekrety - odpowiadała załamana Laura. Myślała jak można być taką debilką, choć wiedział, że nie powinna tak o niej sądzić i jest chamska. Ale taką już miała naturę, próbowała się od tego odzwyczaić, ale nie dała rady. Inne dziewczyny mają zastrzeżenia do swojego wyglądu,a ona do charakteru. Ale jakoś to wytrzymała, modliła się tylko, żeby nikt jej z nią nie zobaczył. Miał szczęście, właśnie Anka skręciła w ulice do domu i ukazała się Maja wraz z kilkoma kolegami.
- Hej Laura - zagadała. - Skąd wracasz?
- Hej! A z oazy.
- Idziesz się przejść z nami - zapytała koleżanka?
- Za chwilę będzie tu Mateusz - zachęcał do spaceru Michał. Dziewczyna popatrzyła się błagalnym wzrokiem na Oliwie.
- Idź - powiedziała dziewczyna. Dlatego, że Maja i Oliwia nie przepadały za sobą. Lura pożegnała się z koleżanką i dołączyła do paczki. Właśnie za zakrętu wyjechał swoim motorem Mateusz i reszta paczki. Kiedy zobaczył dziewczynę w której był zabujany, uśmiechną się. Chociaż jego twarz nie była widoczna z za kasku, to Laura widział w myślach jego wyraz twarzy. Chłopaki zostawili motory na parkingu. Matusz zdjął kask rozsuną skórzaną kurtkę i poprawił przyklapnięte włosy. Zaraz potem podszedł do Laury i się przywitał. Chłopaki zaraz zaczęli dogadywać. Czego bez przytulenia, całusa? Oni się do siebie uśmiechnęli i Mati zrobił uwodzicielską minę.
- Gołąbki idziemy - zawołał Michał. Oni popatrzyli się na niego zdziwionym spojrzeniem i zaczęli nocną przechadzkę. Noc była bardzo piękna, bezchmurna, widać było na niej miliony gwiazd. Pełnia księżyca dodawała temu uroku. Zaczęły się pogawędki, w pewnym momencie Mateusz z łapał Laurę za rękę, dziewczyna uśmiechnęła się, popatrzyła w jego oczy i wiedziała, ze to na niego czekała całe życie. Zaczął wiać trochę zimny wiatr.
- Chcesz kurtkę - spytał Mati? - Zrobiło się trochę zimno.
- Nie dzięki, jak ją ściągniesz to zamarzniesz.
-Mną się nie przejmuj, mi jest zawsze ciepło.
- Mi też nie jest potrzebna, ciepło mi w moich ciuchach.
- A w innych by ci było zimno - zażartował. Dziewczyna podniosła ramiona dając znak, że nie wie. - Trzeba to sprawdzić, hehe - zaśmiał się chłopak.
- Możemy nawet teraz - flirtowała Laura. - Chyba, że wolisz kiedy indziej, na osobności.
- Możemy przecież jutro gdzieś pojechać, znam bardzo fajne miejsce, gdzie będziemy sami.
- Ok, a gdzie to?
- To już niespodzianka. O której będziesz wolna?
- Około dziewiątej, jak się już dobrze wyśpię.
- Ale z ciebie śpioch, taki jak ja. Mam ze sobą coś wspólnego.
- Chyba nie jedną rzecz - własnie skończył się spacer. Na szczęście nikt ich nie słyszał bo szli na samym końcu. - To gdzie się jutro spotykamy?
- Przyjadę o dziewiątej pod twój dom. Nie ubieraj się za grubo, bo się udusisz i możesz wziąć strój kąpielowy - uśmiechną się tak zniewalająco, że Laura mało co się nie pośliniła na ten widok.
- Czyli jedziemy nad jakąś wodę? Będę niecierpliwie czekać - Mateusz właśnie wsiadł na motor. Pa pa!
- Pa - pomachał jej i odjechał, szła do domu z Mają i Robertem.
- Widzę, że między tobą a Matim to coś poważniejszego.
- Mam taką nadzieję, zabiera mnie jutro nad jakąś wodę.
- Uuu.... Co wy tam będziecie robić. Zdążycie na ognisko - zaciekawiła się jej przyjaciółka.
- Powinniśmy. Sama nie wiem, to niespodzianka. Mamy sprawdzać czy w każdym ubraniu jest mi ciepło - puściła oczko do Mai.
- Coś się kroi. A o czym tam gadaliście?
- To już moja sprawa. Tylko Robert nikomu ani słowa.
- Ok, przecież wiesz, ze nikomu bym nic nie powiedział. Wy też sporo o mnie wiecie.
- Masz racje, dlatego właśnie przy tobie możemy gadać - Laura skręciła w drogę do domu. Maj mieszkała p o jej lewej stronie, a Robert po prawej. Więc też skręcili w drogę do domu. Dziewczyna przypomniała sobie, ze zapomniała wziąć sobie numer do ukochanego.
A tam - pomyślała - wezmę go jutro. - Wzięła jeszcze prysznic i poszła się położyć. Do puki nie usnęła marzyła tylko o tym, co może się jutro zdarzyć. Czy poprosi ją o chodzenie, czy może jeszcze poczeka. Albo da jej do zrozumienia, że nic z tego.
- Hmm..... Kto to może być - zaczął chłopak? - Czy to .... Laura?!
- Tak - dziewczyna zdjęła ręce z jego oczu.
- Wiedziałem. Chcesz cukierka - wyciągną jednego z kieszeni.
- Nie dzięki.
- Musisz wziąć, chyba, że wolisz tego z buzi.
- Chce z buzi - Mati otworzył buzie. - Żartuje daj tego z kieszeni.
- Masz - zadzwonił dzwonek. - Muszę spadać, mam matmę. Jak się spóźnie to baba mnie zabije. Pa!
- Pa - Laura poszła na plastykę. Musieli narysować jesienny pejzaż. Laura wzięła się do malowania. Narysowała Wadowice, a właściwie góry po których chodziła. Narysowała każdy szczegół, nie zapomniała o ślicznych jesiennych kolorach, o kamiennym szlaku, oraz błotnistej drodze. Zadbała o każdy szczegół. Poszła z tym do oceny.
- Nie wiedziałam, że tak pięknie malujesz - powiedział pani. - Szóstka, zostaw tu pracę.
- A mogę ją zabrać do domu?
- Możesz, ale jej nie zniszcz. Jest naprawdę piękna.
- Dziękuje - powiedziała Laura i odeszła z obrazem. Reszta lekcji minęła jej szybko. Potem wróciła do domu, zrobiła zadania, posiedział na komputerze, popisała z Mają i opowiedział jej całą historię. Pisała jeszcze z Oliwią i Anastazją. potem poszła spać. Tak minęło jej resztę dni. Spotykała się z Mateuszem na świetlicy i czasem widzieli się na korytarzu. Aż do piątku. Na trzeciej przerwie poszła do sklepiku kupić sobie śniadanie. Akurat był tam Mati, kupił sobie śniadanie i żelki. Poczekał na Laurę i kiedy odeszła od sklepiku zagadał do niej i szli razem korytarzem rozmawiając i śmiejąc się za sobą. Oczywiście jeszcze poczęstował ją żelkami. Całe do zdarzenia widział mama Laury, nauczycielka języka niemieckiego. Potem resztę pobytu w szkole zleciało jak zwykle. Po szkole pisała z Mają, która zaprosiła ją na ognisko w sobotę i żeby ją zachęcić do przyjścia powiedziała, ze będzie tam Mateusz. Oczywiście się zgodziła, jak by mogła przepuścić okazję rozmowy i podrywu Matiego. Potem poszła na oaze. Oaza przebiegał jak zwykle, modlitwa, piosenki. Potem miała spotkanie w grupach, oczywiście jak zwykle ona wszystko wiedziała. Była najaktywniejsza w grupie, często zdarzyło jej się zmienić temat na miłość. Dalej było to samo co na początku. Wszystko przebiegało jak zwykle, kiedy skończyła się oaza poszła do sklepu po żelki wraz z Oliwią i Anką, była to dziewczyna za którą nikt nie przepada. Nie jest popularna, ubiera się nie modnie, nikt jej nie lubi. Ale co miały zrobić dziewczyny, nie mogą jej powiedzieć żeby się odwaliła, bo może powiedzieć wszystko na oazie. Musiały wysłuchiwać jej gadek.
- Jak mogę stać się popularna - pytała przez cały czas przybłęda - Jak ty to robisz, że Cie wszyscy lubią? Jak mogę się zmienić?
- Sorry, ale ty już masz wyrobione zdanie. Nie da rady nic zrobić,a to są moje sekrety - odpowiadała załamana Laura. Myślała jak można być taką debilką, choć wiedział, że nie powinna tak o niej sądzić i jest chamska. Ale taką już miała naturę, próbowała się od tego odzwyczaić, ale nie dała rady. Inne dziewczyny mają zastrzeżenia do swojego wyglądu,a ona do charakteru. Ale jakoś to wytrzymała, modliła się tylko, żeby nikt jej z nią nie zobaczył. Miał szczęście, właśnie Anka skręciła w ulice do domu i ukazała się Maja wraz z kilkoma kolegami.
- Hej Laura - zagadała. - Skąd wracasz?
- Hej! A z oazy.
- Idziesz się przejść z nami - zapytała koleżanka?
- Za chwilę będzie tu Mateusz - zachęcał do spaceru Michał. Dziewczyna popatrzyła się błagalnym wzrokiem na Oliwie.
- Idź - powiedziała dziewczyna. Dlatego, że Maja i Oliwia nie przepadały za sobą. Lura pożegnała się z koleżanką i dołączyła do paczki. Właśnie za zakrętu wyjechał swoim motorem Mateusz i reszta paczki. Kiedy zobaczył dziewczynę w której był zabujany, uśmiechną się. Chociaż jego twarz nie była widoczna z za kasku, to Laura widział w myślach jego wyraz twarzy. Chłopaki zostawili motory na parkingu. Matusz zdjął kask rozsuną skórzaną kurtkę i poprawił przyklapnięte włosy. Zaraz potem podszedł do Laury i się przywitał. Chłopaki zaraz zaczęli dogadywać. Czego bez przytulenia, całusa? Oni się do siebie uśmiechnęli i Mati zrobił uwodzicielską minę.
- Gołąbki idziemy - zawołał Michał. Oni popatrzyli się na niego zdziwionym spojrzeniem i zaczęli nocną przechadzkę. Noc była bardzo piękna, bezchmurna, widać było na niej miliony gwiazd. Pełnia księżyca dodawała temu uroku. Zaczęły się pogawędki, w pewnym momencie Mateusz z łapał Laurę za rękę, dziewczyna uśmiechnęła się, popatrzyła w jego oczy i wiedziała, ze to na niego czekała całe życie. Zaczął wiać trochę zimny wiatr.
- Chcesz kurtkę - spytał Mati? - Zrobiło się trochę zimno.
- Nie dzięki, jak ją ściągniesz to zamarzniesz.
-Mną się nie przejmuj, mi jest zawsze ciepło.
- Mi też nie jest potrzebna, ciepło mi w moich ciuchach.
- A w innych by ci było zimno - zażartował. Dziewczyna podniosła ramiona dając znak, że nie wie. - Trzeba to sprawdzić, hehe - zaśmiał się chłopak.
- Możemy nawet teraz - flirtowała Laura. - Chyba, że wolisz kiedy indziej, na osobności.
- Możemy przecież jutro gdzieś pojechać, znam bardzo fajne miejsce, gdzie będziemy sami.
- Ok, a gdzie to?
- To już niespodzianka. O której będziesz wolna?
- Około dziewiątej, jak się już dobrze wyśpię.
- Ale z ciebie śpioch, taki jak ja. Mam ze sobą coś wspólnego.
- Chyba nie jedną rzecz - własnie skończył się spacer. Na szczęście nikt ich nie słyszał bo szli na samym końcu. - To gdzie się jutro spotykamy?
- Przyjadę o dziewiątej pod twój dom. Nie ubieraj się za grubo, bo się udusisz i możesz wziąć strój kąpielowy - uśmiechną się tak zniewalająco, że Laura mało co się nie pośliniła na ten widok.
- Czyli jedziemy nad jakąś wodę? Będę niecierpliwie czekać - Mateusz właśnie wsiadł na motor. Pa pa!
- Pa - pomachał jej i odjechał, szła do domu z Mają i Robertem.
- Widzę, że między tobą a Matim to coś poważniejszego.
- Mam taką nadzieję, zabiera mnie jutro nad jakąś wodę.
- Uuu.... Co wy tam będziecie robić. Zdążycie na ognisko - zaciekawiła się jej przyjaciółka.
- Powinniśmy. Sama nie wiem, to niespodzianka. Mamy sprawdzać czy w każdym ubraniu jest mi ciepło - puściła oczko do Mai.
- Coś się kroi. A o czym tam gadaliście?
- To już moja sprawa. Tylko Robert nikomu ani słowa.
- Ok, przecież wiesz, ze nikomu bym nic nie powiedział. Wy też sporo o mnie wiecie.
- Masz racje, dlatego właśnie przy tobie możemy gadać - Laura skręciła w drogę do domu. Maj mieszkała p o jej lewej stronie, a Robert po prawej. Więc też skręcili w drogę do domu. Dziewczyna przypomniała sobie, ze zapomniała wziąć sobie numer do ukochanego.
A tam - pomyślała - wezmę go jutro. - Wzięła jeszcze prysznic i poszła się położyć. Do puki nie usnęła marzyła tylko o tym, co może się jutro zdarzyć. Czy poprosi ją o chodzenie, czy może jeszcze poczeka. Albo da jej do zrozumienia, że nic z tego.